gardła. Zobaczyła w oknie ciemną sylwetkę, a potem zapaliło się drugie

- To ja już chyba... - Santos zakasłał znacząco. - Naprawdę cieszę się, że cię spotkałem, Liz - dodał poważnie i popatrzył jej w oczy. - I że tak dobrze ci się wiedzie.
się pospiesznie, nim zdążyła zażądać wyjaśnień. Świetnie, powiedziała sobie, jutrzejszy
- Mam dla pani złą wiadomość.
- Skoro Calvert jest dla ciebie za nudny, godzina w towarzystwie Howarda zabije cię,
- Bo się wybierałem. Co muzealne eksponaty mają wspólnego z przygotowaniami do
Podchwycił jej wzrok.
Hrabia zamknął drzwi niewielkiego pokoju, przylegającego do salonu.
- Pracowałam w ambasadzie - odrzekła, uznając, iż nie jest to kłamstwo, a jedynie niecała prawda. - Czy teraz ja mogę coś powiedzieć? - spytała.
- Za co?
- Póki moja kuzynka nie wyjdzie za mąż, będzie mieszkać wraz z matką pod moich
- Dziękuję, Rose.
- Wiesz, Santos... - zaczęła niepewnie - może mi nie uwierzysz, ale bardzo bym chciała
kwok - powiedział z lekkim rozbawieniem w głosie.
- Nie załamuj się. Może jeszcze go znajdziesz. - Liz zamknęła drzwi szafki, zatrzasnęła kłódkę. - Jeśli to naprawdę ten jedyny, prędzej czy później musisz go znaleźć.

dwojga dzieci. Były identyczne, więc Malinda domyśliła

Otworzyła usta, coś chciała powiedzieć, ale w tej samej chwili winda się zatrzymała, a drzwi rozsunęły cicho.
przekaźników, trzaskających fotokomórek i lamp elektro-
- Jesteś pewny? Król karo.


- To potrwa do rana - obiecał.
Laura uniosła się wolno, wpatrując się w jego wyciągniętą
wyczuwała drobną zmianę w jego zachowaniu. Co wieczór, już leżąc

- Najchętniej usłyszałbym to samo w piątek rano. Zostały pani trzy dni, panno Gallant.

-A jaki miałaś?
Malinda z trudem przełknęła ślinę.
zignorował jej pytanie. – Pewnie widziałaś tamtą fotografię, więc wiesz